5 powodów, dla których nie schudniesz w korpo. Automaty ze słodyczami, desery od Pana Kanapki...

Prawo autorskie: scukrov / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: scukrov / 123RF Zdjęcie Seryjne
Ostrzeżenie: Ten tekst należy traktować z przymrużeniem oka. Tak, wiem, że mój cellulit nie jest efektem ubocznym mojej pracy. Co nie znaczy, że czasami nie lubię poudawać, że jest ;-)

Automaty ze słodyczami
Ambiwalencja czyli odczuwanie skrajnych emocji wobec tego samego obiektu lub zjawiska było postawą charakterystyczną dla artystów epoki romantyzmu. Najwidoczniej ja mam romantyczny stosunek do słodyczy ponieważ automat z batonami wzbudza we mnie zarazem euforię i strach. Wprawdzie to tak cudownie mieć ulubione wafelki w zasięgu ręki, jednak bliskość skrzyni wypełnionej smakołykami rozbudza we mnie najgorsze instynkty. Nie, ja nie boję się automatu ze słodyczami, ja boję się siebie, a dokładniej swojej nieopanowanej żądzy czekolady. Złoty pięćdziesiąt tu, złoty pięćdziesiąt tam, kaloria tu, kaloria tam, pusty portfel i coraz ciaśniejsze spodnie. Automat to również źródło całego wachlarza emocji. Przeprowadzi cię od poczucia beznadziei kiedy zapasy się kończą, po ulgę i szczęście w dniu dostawy, a w międzyczasie zaserwuje niepewność i uczucie zawieszenia kiedy wrzucasz dwa złote, a rogalik wysunie się tylko do połowy i utknie.

Sweets in the kitchen
W czasach szkolnych, kiedy mieliśmy urodziny, rozdawaliśmy cukierki. W czasach korpo jest identycznie. Chociaż nie, jest kilka różnic. Po pierwsze, zanim cukierki zostaną rzucone, całe biuro otrzymuje e-maila zatytułowanego "Sweets in the kitcheeeen", który powoduje, że nagle, na ołpenspejsie, rozlega się głośne kliknięcie. Jest to dźwięk odblokowującego się, ergonomicznego, korpo krzesła, które wysyła korpo tyłek w podróż do kuchni. Wędrówka ludów została rozpoczęta. Po drugie, już nie tylko urodziny są okazją do ucztowania. Zdarza się, że jakiś kolega obcokrajowiec przywiezie ze swojej ojczyzny lokalne przysmaki. Mieszane uczucia wzbudzają te naprawdę niedobre, których mimo wszystko wypada spróbować. Jakiś czas temu, znajoma z pracy przywiozła z kraju swoich przodków ... słoik z ogórkami. Na dołączonej do niego kartce napisała, że najlepiej smakują w połączeniu z cheddarem (którego nie przywiozła). W odpowiedzi, również na kartce, ktoś odpisał jej: CHEDDAR MISSING. Brawo, następnym razem będzie wiedziała.

Naleśniczki z serem
Wbrew temu, co może sugerować jego nazwa, Pan Kanapka nie serwuje jedynie kanapek. W swojej ofercie ma również naleśniki z polewą i słodkie bułki z lukrem. Zaznaczyć należy, że Panów Kanapek jest kilku, a to oznacza, że nawet jeżeli mamy silną wolę i u pierwszego z nich zakupimy tylko krem z dyni, a u drugiego razową kanapkę z łososiem to zostają nam jeszcze dwie szanse na złamanie się i dokupienie czegoś słodkiego. Jak mawiają, życie składa się ze zmarnowanych okazji. Nie zmarnuj swojej.


Magiczna szuflada
Jakiś czas temu, widziałam reklamę, w której dziewczyna żali się, że przez stresującą pracę cały czas podjada coś słodkiego. Lekiem na to miały być tabletki powstrzymujące uczucie głodu, które powinna łykać ilekroć zachce się jej sięgnąć po ciastko. Ta filozofia absolutnie do mnie nie przemawia. Wręcz przeciwnie, istnieje duże ryzyko, że przedawkowałabym te tabletki! Chyba jednak bezpieczniej będzie jeśli po prostu dalej będę opychać się słodkimi przekąskami z mojej magicznej szuflady. Tylko, w przeciwieństwie do pani z reklamy, nie potrzebuję do tego pretekstu, chociażby w postaci stresu. Zupełnie jak zakochani nie potrzebują Walentynek, żeby celebrować swoje uczucie. Miłość albo jest, albo jej nie ma, również ta do słodyczy.

A ja siedzę i siedzę
Co tu dużo mówić, praca w korpo to praca siedząca. Najbardziej stojącą jej częścią jest podróż autobusem na trasie praca-dom, ewentualnie proces oczekiwania na wydruk przy drukarce. Poza tym, nasze pośladki przez osiem godzin ryją koryto w fotelu. Ach, przepraszam, jest jeszcze kilka aktywności, takich jak wstanie, żeby zapalić światło, przemieszczenie się do sali konferencyjnej, do toalety i do kuchni...po coś słodkiego. Tada bum tss!

Jeśli nie możesz schudnąć, a nie pracujesz w korpo, moja rada jest następująca – jak najszybciej się tam zatrudnij. Teksty o grubych kościach już się przejadły, a tak będziesz miała co najmniej pięć (nie)racjonalnych argumentów na to, że te kilka kilo nadwagi to nie twoja wina.
Trwa ładowanie komentarzy...