Rodzice są chorzy psychicznie. Mają nerwice natręctw i nie ma już dla nich szans na wyleczenie

Fot. Pixabay / [url=https://pixabay.com/pl/grymas-zabawna-wyra%C5%BCenie-maska-388987/] RyanMcGuire [/url] / [url=https://pixabay.com/pl/service/terms/#usage]  CC0 Public Domain [/url]
Fot. Pixabay / RyanMcGuire / CC0 Public Domain
Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma, a ja w domu mam chomiiika, kota, rybki oraz psa! Myślisz, że bzika mają tylko osoby z problemami psychicznymi? Że nerwica natręctw cię nie dotyczy? Mylisz się, mój drogi czytelniku. Masz ją i ty, i ja, a jeśli jesteś rodzicem, masz ich kilka.

Nie myśl o metce, nie myśl o metce
Pojechaliśmy na zakupy. Nie byle jakie, bo odzieżowe. Nie jakieś tam robienie zapasów chemii do domu i buszowanie po supermarkecie w poszukiwaniu jogurtów i kiełbasy. Moja ekscytacja sięgnęła zenitu kiedy weszliśmy do mojego ulubionego sklepu, a tata dzielnie opiekując się dzieckiem dał mi pole do popisu w wertowaniu wieszaków z ciuchami. Czasu miałam niewiele, wiedziałam to, w końcu znam mojego syna. Miałam rację. W przebieralni zrzucałam i nakładałam na siebie bluzki i sweterki z prędkością światła, ale mimo wszystko czułam na sobie oddech, a raczej natężający się wrzask dziecka.



No, ale nie mogłam przecież wyjść stamtąd tak bez niczego, co to, to nie, w końcu nie wiadomo kiedy następna taka okazja mi się przytrafi. Wtedy zobaczyłam w lustrze odbicie mojego ponętnego (ha ha ha) ciałka przyodzianego w oliwkową tunikę. Wyłoniłam się z przymierzalni, żeby pokazać się w niej mojemu mężczyźnie i widząc w jego oczach aprobatę (a może chciał mieć mnie po prostu z głowy, co za różnica), juz wiedziałam. Biorę! Kiedy wróciliśmy do domu przyjrzałam się mojemu zakupowi dokładniej i zauważyłam TO. Rozmiar na metce. S! Przecież ja nigdy nie mieszczę się w S! Nieważne, że do tej pory ubranie wydawało mi się leżeć na mnie wprost idealnie. Od tamtej chwili za każdym razem kiedy je zakładam mam wrażenie, że jest za ciasne.

Jedna, malutka uwaga
Ta grzywka jakoś ci się tak dziwnie ułożyła - powiedział do mnie, a ja zerknęłam kontrolnie w lustro. No rzeczywiście, jakoś tym razem wyglądała ciężko i może nawet niezbyt ładnie. Poprawiłam, roztrzepałam, znowu było pięknie ;-) Była sobota, poszłam na spacer. Idąc wzdłuż sklepowych witryn, mimowolnie zaczęłam się sobie przyglądać. Sobie, a raczej grzywce. Z każdą chwilą było coraz gorzej. Przyglądałam się jej w szybach samochodów i w ich bocznych lusterkach. Wróciłam do domu. Obiad. Zupa. Wiedzieliście, że można poprawiać fryzurę przeglądając się w łyżce stołowej? Ja też nie. I nie sprawdziłam tego, spokojnie, ale sam fakt, że przemknęło mi to przez myśl jest wysoce niepokojący.

A ja wolę moją mamę
Na pewno to znasz! Rano słyszysz jakiś utwór w radiu i nie możesz się od niego opędzić do końca dnia. Pół biedy jeśli jest to coś przyzwoitego, ale co jeśli twoim prześladowcą okaże się Zenon Martyniuk z zespołu Akcent, zapuszczony do śniadania przez sąsiada? Biada ci! (żartowałam, uwielbiam Zenka). Kiedy z kolei twoją głową zawładnie piosenka dla dzieci Majki Jeżowskiej wiedz, że tego dnia, nie uda ci się wieczorna randka z mężem. W najbardziej intymnej chwili przypomnisz sobie o "a ja wolę moją mamę, co ma włosy jak atrament". Puf, czar prysł.

Daj!
Powiedz mi czy jesteś mamą, a powiem ci jak jesz. Jesteś mamą? Jesz szybko i w ukryciu, zgadłam? A widzisz, znam to z własnego doświadczenia. Ilekroć przygotowałam sobie coś do jedzenia i liczyłam na to, że będę mogła to spokojnie skonsumować, w końcu dziesięć minut wcześniej nakarmiłam malucha, on zawsze pojawiał się przy moim talerzu i krzyczał "daj!". Od tej chwili, kiedy chciałam coś zjeść, nawet jeśli już spał, robiłam to szybko jakby podskórnie czując, że zaraz za plecami usłyszę to "daj". Od kiedy jestem rodzicem, kęsy już nie rozpływają mi się w ustach, jak na reklamach. Ja je po prostu połykam.

Jest dziecko, jest nerwica
Generalnie, jeśli masz dziecko, masz nerwice. Tak, bez "ę" na końcu, masz ich kilka. Spokojnie, mam tak samo, a skoro jest nas więcej to chyba to jest normalne, prawda? PRAWDA? Po kilka razy sprawdzasz czy czapka nie naszła mu na oczy, czy nie odkrył się w nocy, czy na pewno ten sweterek go nie gryzie. Sprawdzasz, sprawdzasz i dalej nie jesteś pewna więc...sprawdzasz raz jeszcze. I dla pewności, ale już naprawdę ostatni raz. Naprawdę? Wątpię.
A jak tam twoja nerwica natręctw? Nie masz żadnej? Pozwól, że zanucę ci jakąś chwytliwą piosenkę...
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...